Mickiewicza / Kreckowerstraße

Willa Apolant, czyli dom na Mickiewicza 1 

Wciąż czeka na profesjonalny remont...

Są zabytki, które mają sporo szczęścia i są takie, które go nie mają. Willa na Słowackiego - odremontowana. Willa doktora ginekologii, ta z miedzianą wieżyczką - w trakcie remontu. Wiele jest zabytkowych budynków, które są po remoncie, ale jednak ten uroczy domek wciąż czeka na porządny remont, który odnowi ten cenny obiekt. Może kiedyś powstanie tam... hmmm... muzeum szczecińskiej pocztówki? 🙂

By dotrzeć do opracowanej w tym poście budowli musimy udać się na ulicę Mickiewicza w Szczecinie. Konkretnie pod budynek o numerze 1. Tutaj mała „pułapka” dla mieszkańców, bo przecież Mickiewicza w Szczecinie to ulica dość długa. Gdzie jest pierwszy numer?! Od strony Krzekowa, czy od strony centrum? A właśnie! Numer 1 znajduje się tuż obok remontowanej aktualnie zabytkowej willi (2023) od strony Wojska Polskiego. W naszym mieście charakterystyczne jest narzekanie, a niedostrzeganie tego, co jest remontowane – wystarczy poczytać wzmianki prasowe o sprzedaży tego domku i narzekania na sypiącą się wieżę Bismarcka albo willę na Słowackiego. Wieża jest remontowana, a willa na Słowackiego lśni. Przez te 5 lat wymienić można jeszcze wiele innych, ale nie wszystkie mają tyle szczęścia. Jednak gdybyśmy dali odbudować 100% wszystkich starych budynków żylibyśmy w skansenie – każde czasy mają to do siebie, że nie wszystkie stare budowle stoją wiecznie. Niestety, na dzień publikacji tego opracowania ceglano-drewniany domek pamiętający jeszcze czasy szczecińskiej twierdzy wymaga zarówno remontu, jak i po prostu użytkowania – stoi pusty. Niemal równo pięć lat temu – we wrześniu 2018 roku rada miasta Szczecin wyraziła zgodę na sprzedaż tego cennego zabytku z zastrzeżeniem, że kupujący musi wykonać remont w ciągu 5 lat od daty zakupu. Kolejna ważny okres to kwiecień 2019 roku, kiedy możemy zacząć „naliczać” lata.

Wielu z mieszkańców mija ten zabytek, ale w sumie… Czy wiemy kto w nim mieszkał w dawnych czasach? Kim byli ci ludzie? Czas to opracować! Czy miasto łaskawie ruszy swoje rozleniwione „cztery litery” i zajmie się aktualnym właścicielem, który miał zadbać o budynek przez ostatnie 5 lat? Termin prac mija za lekko ponad poł roku… Inwestor z Krakowa jakoś nie obliguje się do tego, by od pięciu lat wykonać jakieś bardziej prace. Co nie zaskakuje – inwestor ten sam przyznał w 2018 roku, że wygraną w licytacji jest zaskoczony (przebitka o ledwie ~7000 zł, gdy konkurent się zagapił), a w samym obiekcie do 2018 roku… NIE BYŁ. Chociaż według Miejskiego Konserwatora Zabytków dokumentacja remontu ma być złożona już wkrótce i istnieje szansa, że remont lub dobre zabezpieczenie obiektu rozpocznie się przed upłynięciem 5 lat. Oby ten post coś zmienił. Może dowiemy się, jakie są plany na kolejne miesiące, zaś nieco fotografii sprzed ponad 10 lat oraz rzuty planów budynku znaleźć można w starym poście na Sedinie.

Drewnianych bardzo starych domów w Szczecinie jest niewiele – mowa tu o tych, które pamiętają XIX wiek lub jeszcze czasy szczecińskiej twierdzy. W 1873 roku zdecydowano, że Szczecin ma zrzucić forteczne umocnienia – to sprawiło, że zabudowa dosłownie eksplodowała w ciągu kolejnych 20 lat. Jednak budynki przed twierdzą powstawały już wcześniej, a istniejące wokół Szczecina wsie rozrastały się tak bardzo, że stolica regionu przypominała takiego „starego kapcia” pośród powiększających się podmiejskich obszarów zabudowanych. Dom przy Mickiewicza 1 w Szczecinie jest o tyle ciekawy, że to konstrukcja ryglowa z wypełnionymi cegłami drewnianymi belkami. Górna część domku jest już w pełni drewniana. Dlaczego akurat tak? Dlaczego nie zbudowano trwałego domu? Powód był prosty – obowiązywały jeszcze przepisy mówiące o tym, by budynki na przedpolach twierdzy budować z prostych elementów. W razie wojny budynki takie można było szybko zniszczyć, spalić lub nie mogły stanowić osłony dla nacierającego wroga.

Dawne Berkhoffstraße i Kreckowerstraße

W badaniu wątku uroczego domku musimy pamiętać o zmianach nazw ulic – odcinek od Bohaterów Warszawy i Wawrzyniaka do Wojska Polskiego w okolicach budowy obiektu nosił nazwę Berkhoffstraße, który krótko później zmienił się w Kreckowerstraße, czyli w luźnym tłumaczeniu ulicę Krzekowską (od kierunku w stronę Krzekowa). Do czasów Berkhoffstraße ulica ta nazywała się Kastanienallee – Aleja Kasztanowa. Dziś nie jest inaczej – wiele kasztanowców wciąż rośnie. W okolicach budowy domku (1875) byłoby z tego regionu widać oddaloną twierdzę i jej umocnienia. Warto spróbować wyobrazić sobie tamten świat – niemal od skrzyżowania MickiewiczaWojskaPolskiegoNiedziałkowskiego przez kolejne ponad 500 metrów… nie ma nic… jest pusto. Nie ma zielonych traktów, drzew pomiędzy sektorami (np. przy Wielkopolskiej), ani alei Jana Pawła II. Dopiero ponad 500 metrów dalej widać pokryte trawą obwałowania twierdzy, a nad nimi wystające arsenały, kamienice oraz wieże kościołów i zamku w kwartale Starego Miasta. 

Zakręcenie z numeracją oraz przypisaniem do ulicy pojawia się w pierwszych latach istnienia domu – jak wyżej. Zaznaczyć trzeba, że początkowo domek nosił adres Kastanien-Allee 3, gdzie początkowo parcele przypisane są do numer 14 oraz obiektu Tattersall, czyli budynki ujeżdżalni koni. Ten temat doskonale opisał pan Jan na naszej grupie Facebook pod tym linkiem. Tworząc ten odcinek ulicy wyznaczono tutaj pięć parcel. Pokręcenie następuje już chwilę później, gdy w 1877 roku odcinek ten otrzymuje nazwę Berkhofstraße i już w 1880 roku pojawia się Kreckowerstraße (Mickiewicza). Zauważamy, że jedna postać jest przypisana stale do tego samego numeru, a także wymieniony jest dokładnie numer budynku – sąsiadujący z dawną Falkenwalderstraße 96 (Wojska Polskiego). Pozwala to nam ustalić pierwszego mieszkańca. Ciekawostką o ulicy jest jej nazwa – jak wspomniałem prowadziła w kierunku Kreckow (Krzekowa), jednak nawet dawne niemieckie księgi podają, że nazwa ta pochodzić może od… uwaga… dźwięku jaki wydają żaby, ze słowiańskiego słowa „Krek”.

Kupiec Apolant i radny Bünau

Prawdopodobnie pierwszym właścicielem domku był Alexander Apolant, kupiec zajmujący się handlem zbożem oraz prowizjami. Przed przeprowadzką do domku na Mickiewicza 1 mieszkał na dawnej Große Wollweberstraße 58, dzisiejszej Tkackiej. Tu należy pamiętać, że połowa lat siedemdziesiątych XIX wieku to czasy, gdy Szczecin otoczony był fortecznymi obwałowaniami. Jego bratem mógł być prowadzący ten sam biznes Samuel Apolant. Pan Alexander urodził się około 1837 roku, a zmarł w wieku 67 lat 9 stycznia 1904 roku w Szczecinie. Jego ojcem był Julius Apolant, matką Paula Apolant z domu Anerbach. Wybranką jego serca była pani Berta Apolant z domu Nemelsdorf. Ciekawostką jest zapis z aktu zgonu: pan Alexander urodził się w dawnych Prusach Wschodnich. W momencie śmierci mieszkał na dawnej Rosengartenstraße 9/10, czyli na Podgórnej. Inną ciekawostką są potomkowie Samuela (prawdopodobnie brata Alexandra): był nim Fritz David Apolant, urodzony 23 grudnia 1881 roku w Szczecinie, zmarły w 1963 roku. Młody Fritz wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, zmarł w Chicago. Prawdopodobny pierwszy właściciel – pan Alexander Apolant – będzie żył w willi do śmierci, prowadząc też swój biznes na dawnej Große Oderstraße 7 (I piętro), dziś to Wielka Odrzańska. Tradycyjnie dziękujemy paniom – wiemy, kiedy zmarł właściciel domu dzięki temu, że w 1905 roku pod dawnym adresem Kreckowerstraße 1 pojawia się żona, pani Berta Apolant z domu Memelsdorf.

Na piętrze w latach siedemdziesiątych XIX wieku mieszkała pani Clara von Bünau z domu Feilitzsch, emerytka. Warto dodać, że w Szczecinie pod dawną Falkenwalderstraße 84 (Wojska Polskiego, ówczesna numeracja) żył też radca okręgowy Rudolf von Bünau. Tą panią też udało mi się ustalić dokładniej. Była to konkretnie Clara Louise von Bünau z domu von Feilitzsch. Jej mężem był Heinrich von Bünau. Ich córką była Clara Anna Bertha Von Bünau. W domu raczej mieszkała matka niż córka – w latach siedemdziesiątych XIX wieku raczej urodzona w 1855 roku Anna Bertha jeszcze nie była emerytką 😉 Rodzina pochodziła z Sachsen i prawdopodobnie mieszkała w Szczecinie tylko na czas kadencji syna Rudolfa. Ta zmarła 28 września 1903 roku w Lipsku (Leipzig). Jej mąż – Heinrich von Bünau – zmarł wcześnie, w 1867 roku. Z aktów zgonów i urodzin wynika, że Rudolph von Bünau (1842-1898) był synem Heinricha i Clary Louise. Takie detale można nawet sprawdzić! Pani von Bünau mieszka tam krótko – przez kilka lat.

Nauczycielka, pani Apolant

Po 1904 roku, gdy zmarł Alexander dom zamieszkuje wdowa. W 1911 roku ma miejsce ciekawa sytuacja – prócz wdowy po Alexandrze w uroczym ceglano-drewnianym domku pojawia się pani Selma Apolant, nauczycielka gry na fortepianie. Okaże się, że Mickiewicza 1 to iście fortepianowo-pianinowy budynek! Czytajcie dalej, bo to istotna sprawa! 😉 Pojawi się na rok – obie panie, zarówno Selma jak i pani Berta – znikną z ksiąg adresowych w 1912 roku. Powód prosty – pani Berta zmarła w opisywanym domu 10 lipca 1911 roku, a nieruchomością zaopiekowała się pani Selma.

Gustav Borchert, optyk

Budyneczek otrzymuje krótki przydomek „Dziedzice Apolantów” w luźnym tłumaczeniu. Właścicielami pozostaje rodzina, a wynajmującym w 1912 roku zostaje pan Ludwig Friedenberg, który mieszkał na dawnej Bismarckstraße 28 (Bałuki, dawna Obrońców Stalingradu). Pan Ludwig Friedenberg był radcą sądowym. Rok później rodzina sprzedaje budynek, a nowym właścicielem zostaje majętny optyk i mechanik Gustav Borchert. Ten prowadzi spory zakład mechaniki i optyki przy dawnej Schulzenstraße 5, czyli Sołtysiej, przejmując zakład pana Hager. Nim przeprowadził się do ceglano-drewnianego domku Mickiewicza 1 miał dla siebie aż 3 piętra i parter na dawnej Sołtysiej 1. Na chwilę po I Wojnie Światowej w domku zamieszka Hans Borchert i Elfriede Bolchert – rodzina pana Gustava. 

Po 1920 roku pojawi się w domku jeszcze na kupiec Friedrich Dallmann (o jakim bardzo szeroko niżej) oraz na krótko wdowa po burmistrzu pani Martha Sandfuchs. Wiadomo też kiedy zmarł pan Hans Borchert, 28 listopada 1928 roku w domku na Mickiewicza I. Ojcem Hansa był Gustav Friedrich Albert Borchert, matką zaś Berta Mathilde Auguste Borchert z domu Mietzner. Niestety pełne ustalenie Gustava nie jest łatwe – było ich w mieście masę o tym nazwisku. Powyższe pełne nazwisko jest prawdopodobne. W 1935 roku pojawia się pani Marie Borchert, wdowa, pod tym samym adresem Mickiewicza 1 (Kreckowerstraße 1). Tuż przed końcem II Wojny Światowej w księgach widnieje jako mieszkanka pani Marie, ale właścicielstwo może się zmieniać lub mieszkania podzielono pod kątem własności – pan Friedrich Dallmann mieszka na piętrze, pojawia się też tajemnicza E. Dallmann.

Tu się pojawia mały… plot twist… Czyli zwrot akcji!

Istnieje załączony do galerii akt ślubu. Mężem był Friedrich Rudolf Heinrich Dallmann urodzony 22 listopada 1883 roku, zaś żoną… Elisabeth Elfriede Gertrud Borchert, która w dniu ślubu mieszkała przy dawnej Kreckowerstraße 1, czyli w opisywanym domku Mickiewicza 1. Pan Friedrich oraz pani Elisabeth wzięli ślub 24 maja 1923 roku w Szczecinie. Ówcześnie Friedrich mieszkał przy Kronprinzenstraße 31, czyli dzisiejszej Rayskiego. Pani Elisabeth Elfriede Borchert urodziła się 28 maja 1893 roku. Pojawiając się w swoim rodzinnym domu na chwilę w młodym wieku pozwala potwierdzić teorię.

I to nie koniec…

Friedrich Rudolf Dallmann, kupiec ze Szczecina, mieszkający w opisywanym domku Mickiewicza 1 oraz nauczycielka gry na pianinie pani Elisabeth Elfriede Borchert byli rodzicami znanego publicysty i pastora. Gerhard Dallmann przyszedł na świat 18 czerwca 1926 roku w Szczecinie. Ciekawe, że dziadkowie Gerharda mogli mieć wpływ na jego dalszą edukację. Jak pamiętamy z opisu wyżej jego dziadek – Gustav Borchert – zmarły około 1935 roku, gdy Gerhard miał 9 lat, był optykiem i mechanikiem. W 1940 roku młody Gerhard rozpoczął naukę w tym kierunku. Plany przerwała wojna, gdy został powołany do pracy, a także do wojska w 1943 roku. W wieku 17 lat służył na okrętach podwodnych. W 1945 zdezerterował w Danii, za co został skazany na karę śmierci. Tej z oczywistych względów nie wykonano. Coś zmieniło się w jego życiu i został pastorem. Usługiwał do 1991 roku niedaleko od Szczecina – w kościele Bugenhagenkirche w Greifswaldzie. Wątek muzyczny wciąż w rodzinie istnieje – syn Gerharda, czyli wnuk Friedricha,  ostatniego właściciela domku Mickiewicza 1 jest profesorem muzyki. 

Miłość do Pomorza, statków i Szczecina

Gerhard nie zapomniał skąd pochodzi i gdzie się urodził. Cenzura panująca w dawnym NRD skutecznie walczyła z jego publikacjami, książkami i opowieściami, jakie pisał. Nawiązania do Szczecina i Pomorza były usuwane. Mimo tego udawało mu się przemycić różne powiązania, a także na starość w jego mieszkaniu wisiały zdjęcia rodzinne, stare grafiki – między innymi Fontanna Manzla (znana jako Sedina) oraz Zamek Książąt Pomorskich. Wielokrotnie wracał do wspomnień i wielokrotnie wspominał, że dziś Szczecin jest polski i nie czuje żadnych negatywnych uczuć względem takiego biegu historii. Był za młody, by rozumieć zmiany w 1945 roku, a gdy naziści dochodzili do władzy był jeszcze dzieckiem. Załączone kadry pochodzą z wywiadu z nim, który opublikowano w 2022 roku na kanale YouTube, na krótko przed jego śmiercią. Z informacji od rodziny wiem, że Gerhard Dallmmann trafił w trakcie wojny do niewoli, dwa tygodnie po zwolnieniu zmarł jego ojciec – ostatni właściciel domku – Friedrich Dallmann. Kolejne pokolenia nie miały okazji poznać historii Friedricha – ich dziadek zmarł wcześnie, w wieku 59 lat, tuż po tym, jak syn (Gerhard) został zwolniony z niewoli po wojnie. Dzięki informacjom od potomków wiemy, że Friedrich podobnie jak jego żona Elfriede Elisabeth też był utalentowany muzycznie. 

Po wojnie domek popadł w zapomnienie… Do dziś.

W sumie szczęśliwie. Budynku nie dotknęło powojenne szaleństwo przerabiania wszystkiego, co zastaliśmy po 1945 roku. Obiekt, który rok temu prawdopodobnie przekroczył 150 lat aż do 2014 roku nie był wpisany do rejestru zabytków. Według wspomnianego na początku krótkiego opisu na Sedinie na cegłach są stemple cegielni, a jak wiemy budynek prawdopodobnie jest niemal całkowicie oryginalny. Niestety z uwagi, że to własność prywatna nie próbowałem na potrzeby opracowania zbadać, jaka była to cegielnia. Dziś nie pozostaje nam nic innego tylko przycisnąć inwestora do tego, by zaczął realizować swoje plany i wizje – podzielił się nimi lub przedstawił wstępny projekt. Do wywiązania się z 5 lat od sprzedaży nie zostało wiele czasu. Przypominam informację z początku postu – według Miejskiego Konserwatora Zabytków dokumentacja budowlana wkrótce ma zostać złożona. Możemy liczyć, że domek zostanie wkrótce zadbany! Oby.

Widzę BŁĄD, mam sugestię!

Jeżeli chcesz zgłosić błąd albo rozwinąć? Użyj guzika poniżej, który prowadzi do formularza kontaktowego. Możesz też odnaleźć ten post na forum, w dziale Komentarzy do Artykułów.
Ostatnia aktualizacja 7 miesięcy temu.

 

Zajrzyj w okolicę!

Po prawej stronie znajdziesz mapę z lokalizacją omawianego tematu. To mapa interaktywna!

Możesz ja kliknąć i oddalić widok kółkiem myszy, co pozwoli Ci zobaczyć inne posty znajdujące się w tej okolicy. Możesz użyć „Mapy Historycznej” Szczecina, by zobaczyć ją w pełnej formie. Wiele postów znajdujących się w bliskiej odległości gromadzi się w grupy – je możesz rozdzielić kliknięciem na ikonę. Albo skorzystaj z tagów:

Travelers' Map is loading...
If you see this after your page is loaded completely, leafletJS files are missing.

Dodaj komentarz

Required fields are marked *

Historyczny Szczecin